O Drachu Szczepana Twardocha.

Drach jest książką wybitną!

Rzadko kiedy się zdarza, aby konkluzja recenzji była w jej pierwszym zdaniu, ale cóż, tak właśnie jest i trzeba to zasygnalizować na samym początku tej jakże subiektywnej recenzji. Ale…, któraż recenzja nie jest subiektywna? Każda, a więc do rzeczy.

W zeszłym roku, gdy trwała promocja książki, przeczytałam  wywiady z autorem, zaciekawiona, gdyż jakby nie patrzeć, autor jest moim krajanem, łączy nas obręb jednego województwa, a do Gliwic, o których między innymi pisze, mam ok. 50 km.

Wówczas głównie skupiano się na tytule: Drachu oraz sposobie narracji.  Drach to narrator wszystkowiedzący, bezustannie trwający, jest poza czasem, bo wszytko jest w nim- jak pisze. Przekrój historyczny to głównie XX wiek, aż do 2014 r.  Czytelne są dla nas daty: I wojny światowej, powstań śląskich, II wojny światowej, aż po współczesność, gdzie prócz opisów bliskiej nam współczesności/teraźniejszości  kontekstu historycznego aż tak nie odnajdujemy, poza uwagami, że np. Włodzimierz Cimoszewicz był premierem Polski w 1997 roku, na przykład. Natomiast historia się przenika, pokolenia łączą się nicią niby nieważną, a ważną. Jak podkreśla Drach, trawestując: coś ma znaczenie, a jednak nie ma.

We wspomnianych wywiadach, recenzjach, nie odnalazłam należytej uwagi poświęconej językowi.  Była wzmianka o trzech językach: polskim, ślonskim  i niemieckim oraz najwyraźniej podkreślano brak tłumaczeń z języka niemieckiego.

Nie dostrzeżono wyraźnie tego, jak doskonały słuch językowy posiada Szczepan Twardoch. Jego dialogi prowadzone po śląsku, to majstersztyki. Ale żeby to zrozumieć, trzeba czuć gwarę. Jego słuch językowy zaczyna się od doboru imion i nazwisk bohaterów,  poprzez  wzmianki o kuchni śląskiej, kończąc na tematach dialogów i ich jakości. Nie wiem, czy osoby spoza  terenów sąsiadujących ze Śląskiem, np. krytyk z Gdańska, Warszawy będzie umiał  w pełni ocenić kunszt Twardocha. Jego ślonski to zapis prawdziwej gwary: ja tok godają, aż kycialby się pedzieć. Znakomite teksty – slogany, jak np… wyżar mi gorzołę.., etc. Niektóre dialogi, to perełki. Te trzy języki: śląski i niemiecki oraz polski tworzą takie 3d z tej powieści. Ale rzeczywiste 3d, bo tak różnorodny jest Śląsk. Prócz  różnych ram czasowych  mamy i różne języki,  a w dodatku w formie teraźniejszej  i poprzez epoki zakurzony.

Twardoch celnie przywołuje mentalność Ślązaków,  np.  kiedy opisuje starą Valeskę, która kupiła trumnę za życia dla siebie i przechowuje na strychu, to takie śląskie…

Dawno nie przeczytałam książki tak świeżej, innej, wielowymiarowej. Również brutalnej. Najbardziej wstrząsnął mną opis, kiedy Josef Magnor na froncie I wojny światowej saperką przekopuje się przez ciała i musi pokonać kręgosłup denata, który stawia opór. Wstrząsający opis. Wbrew pozorom opis świniobicia, które sama pamiętam z dzieciństwa tak mną nie wstrząsnął, jak właśnie ten.

Autor bardzo autentycznie oddaje urodę Górnego Śląska. Do tego historia, czuć że autor lubi historię i zapewne spędza z nią dużo czasu. Pobudził wyobraźnię, jak to było, kiedy granica Polski była tak ruchoma..

Wniosek z przeczytanej książki nasuwa się taki: historia lubi się powtarzać.

W ostatniej części zakończenie jednego z wątków przypomina jedno z moich opowiadań z Esencji życia, ale nie zdradzę, którego.

Drach wydaje mi się niedoceniony. Być może książka ze względu na to, że opisuje Śląsk, została zmarginelizowana przy ostatniej nagrodzie Nike ( Drach również był wśród nominowanych). Jedyne zadośćuczynienie to Nagroda Fundacji im. Kościelskich.

Szczepan Twardoch  przypomniał mi Śląsk, tak bliski, a zarazem daleki. Przypomiałam sobie wiele słów, które kiedyś słyszałam nawet często, teraz rzadko, a niektórych  już wcale.

W Drachu odnajduję prawdę o Śląsku, którą bardziej odczuwam, niż do końca rozumiem. Podobnie, jak odczuwam Podhale w piosenkach Zakopower, zwłaszcza w albumie BOSO. Czuję to. A apropos serca:

Nie mam wątpliwości, że serce Górnego Śląska leży nie w Zabrzu, a Pilchowicach.

Post Scriptum.

W mojej miejscowości urodził się kiedyś Szczepan Twardoch, lekarz. Co jakby powiedzial Drach: ma znaczenie i nie ma znaczenia.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *