Laura Bellini: Ostatni frustrat Europy

Wydanie 1 , 2023

Wszystkie prawa zastrzeżone.

ISBN 978-83-942796-0-8

LUTY

02.02.1015

Piękna zima. Trzeźwy błękit. Ośnieżone drzewa. Śnieg  skrzy się w słońcu.

07.02.2015

Dzidziolkowi przebił się przez dziąsełka pierwszy ząbek.

Napisałam  w sumie dziesięć rozdziałów bajki. Teraz myślę nad jej zakończeniem.

12.02.2015

Zakończenia jeszcze nie wymyśliłam. Jestem rozbita, nie potrafię się skupić. Brakuje mi muzyki i tańca. Ostatnie dni minęły pod znakiem odprawiania zbiorowych urodzin, bo troje z nas jest spod znaku Wodnika.

Teraz za pół godziny wybije północ, a ja otwarłam ten dziennik. Muszę jeszcze rozwiesić duże pranie na suszarce.

Otworzyłam komputer, ale weszłam na internet i po raz kolejny zmarnowałam czas. A mam go tak mało dla siebie i na pisanie.

Dzisiaj miałam taką refleksję: czy uda mi się jeszcze coś zrobić tylko dla siebie, dla własnego rozwoju, ale nie kosztem dzieci? Nie piszcie w komentarzach, że na emeryturze, proszę…

Myślę o kursie, a właściwie pewnym studium. Ale, po pierwsze brak pieniędzy, po drugie praca, po trzecie dzieci i kto weźmie odpowiedzialność nie tylko za te weekendy pod moją nieobecność, ale również za to, co nie zostanie zrobione przeze mnie przez to?

Życie się zapętla. Człowiek myślał kiedyś, że dorosłość to będzie wolność. Nieprawda, to coraz większe uwikłanie. Cały system. Nie ma od tego ucieczki. Jeśli nie wybierasz samotności, masz mniejsze szanse, że stworzysz temu systemowi opór. To nie znaczy, ze człowiek samotny jest wolny. Nie. Też musi częściowo być w tym systemie, by utrzymać się na powierzchni wody.

Stale w życiu waży się: coś za coś.

13.02.1015

Zawsze zauważam tę datę, kiedy jest trzynastego. Nie jestem jakoś szczególnie przesądna, ale jednak w myślach odnotowuję: znów mamy trzynastego! A ten ostatni trzynasty, był dopiero co. Boleśnie odczuwam, że minął miesiąc, trzydzieści dni, a pamiętam moją ostatnią refleksję, czyli sprzed miesiąca, właśnie na ten sam temat, jakby to było wczoraj.

Dlaczego ten czas tak pędzi? A jego percepcja z wiekiem zmienia się na naszą niekorzyść? Wszystko mija szybciej, traci intensywność, hurtem przelatują dni posortowane w tygodnie, a potem miesiące i w końcu lata, które lądują skompresowane w pamięci i odczuwam je tak, jakby wydarzyły się wczoraj? Pamiętam przeszłość, a nie nadążam za teraźniejszością, która w postaci katalogów poszczególnych plików znów przechodzi do archiwum.

Widzę uśmiech Maleństwa, a to tak, jakby Starszy śmiał się do mnie w wieku niemowlęctwa. A Starszy skończył  niedawno dziesięć lat. I to jest ta różnica. To nie jest kwestia podobieństwa, analogii sytuacji, a cholernego upływu czasu.

Życie jest zagadką,  momentami zupełnie inaczej je postrzegam niż wcześniej. Z  czasem jest dla mnie jeszcze większą tajemnicą. Z czasem nie jest łatwiejsze. To wiem.

Ssie mnie w żołądku, to chyba z powodu tych egzystencjalnych rozterek, idę zrobić sobie kanapkę z miodem.

Auuł.., zęby reagują na miód, nie wiedzieć czemu. Pewnie dlatego, że jem po nocy.

14.02.2015

Człowiek myśli o sobie, o własnym spełnieniu, a czy nie powinien myśleć i zrobić coś  w sprawie Ukrainy? Zrobić coś na rzecz pokoju na świecie, a nie myśleć o sobie?

Myślę o pisaniu, a tam toczy się wojna, giną ludzie. Wszyscy jesteśmy bierni wobec tego okrucieństwa i żyjemy własnymi sprawami. Znieczulica. Współczujemy, a tak naprawdę cieszymy się, że to nie u nas.

Dobrze. Przestaję. To nie ma być TVP Info, a ,Dziennik frustrata’.

15.02.2015

Słońce jest coraz wyżej, wczoraj temperatura w  samochodzie pokazywała siedem stopni w południe. Piękna pogoda. Zaczyna się.  Znów zaczyna się pora, kiedy trudno jest usiedzieć w domu. Ostatnie chwile zimy muszę wykorzystać na pisanie. Łatwiej się wtedy koncentrować, bo pogoda tak nie rozprasza. Poza tym, są mniejsze wyrzuty sumienia, że siedzę w domu i piszę, a nie przebywam z dziećmi na dworze do wieczora. Dni będą dłuższe, więc dzieci będą później chodzić spać. Z pisaniem wieczorem będą trudności. Z kolei zimą wieczory dłuższe, dzieci wcześniej zasypiają, ale samemu też się szybciej oczy kleją.

Jednak w czasie chłodu lepiej się myśli i jest większy spokój dookoła. To sprzyja długim namysłom. I klarownym planom.

16.02.2015

Jak jest różnica między autorką a pisarką?

W którym momencie zaciera się ta granica?

Czy pięć książek wystarczy? A może jedna?

A może chodzi tu tylko o status. Jeśli ŻYJE SIĘ z pisania, to jest się pisarką, a jeśli nie, to autorem tekstów?

A może nie chodzi o zarabianie na pisaniu, a o sam fakt pisania i trwania w tym, pomimo nie wydawania? Jak  ja. Ciągle coś mam na warsztacie, czy jestem już pisarką? Czy tylko autorką z predyspozycjami?

Może kadzę sobie.

Tak mnie to zastanawia, a Was nie?

17.02.2015

Pierwsza zupka Maleństwa, a właściwie wywar z warzyw. Kręciliśmy filmik, by ująć tę niepowtarzalną reakcję. Większa część pociekła mu po brodzie, ale troszkę połknął. Był zainteresowany samą czynnością. Łapał łyżkę i talerz, i patrzył na nas ze zdziwieniem. Słodziutki. Dzisiaj ważna dla nas data. Mała rocznica.

Pisanie mi nie idzie, rozkojarzona jestem. Raptem jeden rozdział napisałam. Mam nadzieję, że do końca lutego skończę bajkę.

Mama przywiozła ciasto drożdżowe z jabłkową marmoladą i posypką. Oczywiście wszystko jej roboty. Dzisiaj jest śledzik, więc był, ale drożdżowy.

18.02.2015

Jakie to piękne: pisanie. Wyobrażasz coś sobie, zapisujesz. Kreujesz, rozwijasz, spisujesz myśli, a potem powstaje całość: tekst, wiersz, opowiadanie, powieść, esej.

Zapisane nie ginie. Pisząc, stwarzasz niematerialny świat. Powstaje coś z niczego. Tylko siła naszych myśli i woli, by to zapisać.

Pisanie jest piękne. I nasz język polski również.

19.02.2015

Dzisiaj byliśmy złożyć wniosek o paszport dla Maleństwa. Trzeba być przygotowanym do ucieczki. Na wypadek wojny w Polsce.

Wojna już jest w Ukrainie, ale jeśli nas dotknie, nie chcę, byśmy musieli ten horror przeżywać, nie chcę by dzieci nie miały dzieciństwa, a nabytą nerwicę. Pragnę pokoju. Normalnego życia dla nich, o ile to jest możliwe w dzisiejszym świecie, gdzie co chwila wybuchają bomby, nie wiemy gdzie, kiedy i kto dokona ataku terrorystycznego. Nie ma bezpiecznego miejsca. No, ale wojna w wykonaniu Putina, to regularny ostrzał artyleryjski, rakietowy, no i możliwość użycia bomby atomowej. Położenie geopolityczne mamy kiepskie, od wieków dostawaliśmy przez to po dupie, ostatecznie  wychodziliśmy zwycięsko, ale… Nie chcę, by to powtórzyło się po raz kolejny.

Gdzie może być bezpiecznie? Tam gdzie panują trudne warunki do życia i jest to daleko, np. Islandia, Nowa Zelandia,  Australia.

Jeśli przyjdzie wojna, trzeba uciekać. Ratować się. Chyba każdy, kto ma choć odrobinę takich możliwości i samozaparcia, będzie to czynić.

Niby nikt nie mówi oficjalnie o zagrożeniu Polski, ale czyny władz przemawiają o czymś odwrotnym. Wzrost nakładu finansowego na armię, powszechne obwieszczenie o szkoleniu wojskowym dla roczników z lat dziewięćdziesiątych, które ukazało się w każdej gminie. To świadczy o przygotowaniach, mobilizacji na ewentualność wojny. Nie kraczę, że wojna będzie, tylko, co jeśli będzie…?

Oj, źle się dzieje.

Każdy się boi wojny. No, chyba tylko nie preepersi.

20.02.2015

Znacie wiersz Juliana Tuwima pt.: ”Ptak” ?

Jest to wiersz ukazujący się w antologiach wierszy dla dzieci. Przytaczam, dla tych, którzy nie pamiętają:

Julian Tuwim
„Ptak”
Na gałązce usiadł ptak:
Zaszczebiotał, zatrzepotał,
Ostry dziobek w piórka otarł,
Rozkołysał cały krzak.

Potem z świrem frunął w lot!
A gałązka rozhuśtana
Jeszcze drży, uradowana,
Że ją tak rozpląsał trzpiot.

Czy zauważyliście, że ten wiersz dla dzieci jest przepięknym, subtelnym erotykiem?

***

Skończyłam bajkę. Ale bez entuzjazmu. To jest pierwsza wersja. Nie jestem zadowolona z końcówki, bo mam wrażenie, że ucięłam fabułę.

Ale coś zrobiłam. Jakiś mały postęp się dokonał. Albo ja go dokonałam.

Napisałam bajkę.

Skończyłam.

Nie czuję euforii, bo nie jestem pewna zakończenia. Najprawdopodobniej  poprawię ostatni rozdział lub napiszę go na nowo.

Może w weekend poproszę Starszego o przeczytanie i opinię. Ciekawa jestem, czy będzie mu się podobać.

Napisałam bajkę, coś udało mi się ukończyć, stworzyć jakąś całość. Teraz zabiorę się za powieść.

Teraz albo nigdy.

21.02.1015

Znowu to samo. Wewnętrzny przymus, ponaglanie, by pisać. Już niedługo półmetek urlopu macierzyńskiego i czeka mnie powrót do pracy. Nie chcę! Chcę pisać. A moje pisanie przez ten czas miało zmienić tę sytuację. Jakże jestem jeszcze daleko.

Pisanie miało mi otworzyć furtkę do wolności i niezależności. Wolności od pracy na etacie, a niezależności, w sensie statusu, utrzymywania się finansowo na powierzchni wody.

A na razie kicha totalna. Tylko wy o mnie wiecie. Wydanych książek ( a nie, napisanych!) zero na koncie, a wiec powrót do pracy nieuchronny.

Mój plan się nie wiedzie…

Jak tu zostawić takie Maleństwo w domu? I z kim? Nie wyobrażam sobie tego.

24.02.2015

Burza myśli. Wiele rozmyślania o przeszłości, popełnionych błędach i straconych szansach.

Taki dzień mam refleksyjny. Towarzyszy mi poczucie, że do pewnych spraw nie ma już powrotu. Ostateczność.

Jednocześnie przyszły mi do głowy dwa pomysły na opowiadanie.

Pierwsze będzie o facecie, który postanowił w stu procentach  zastosować się do ósmego przykazania  z dekalogu – czyli nie kłamać, a mówić innym to, co myśli, szczerze. Z początku przedstawię go w starej wersji, jak kłamie ‘dla dobra’ ogółu, następnie po zmianie, np. jak mówi szefowi co myśli, u fryzjera, u swojej matki na obiedzie, dziewczynie na temat wyglądu, tego czy mu było dobrze, czy nie; etc. Wszystko zacznie się psuć i poobrażają się na niego. Dziewczyna rzuci.  W pracy będzie najbardziej nielubiany. Wniosek: nie popłaca mówienie prawdy i mówienie innym, co się o nich tak naprawdę myśli. Obnażenie ogólnie przyjętej hipokryzji.

Drugie o kobiecie z nerwicą, którą męczą objawy chorób psychosomatycznych. Jak nawet przełykanie będzie katorgą.

Może będę tworzyć pojedyncze opowiadania, i jak się ich trochę zbierze plus jakieś stare, to spróbuję je opchnąć w jakimś wydawnictwie?

Musze działać, bo tylko pisanie mnie rozwija. Różne formy pisane nawet równocześnie.

25.02.2015

W pisaniu nie jestem w stanie wyjść poza trzy rzeczy: moje doświadczenie; to co widziałam i zaobserwowałam, to co przeczytałam oraz to, co jestem w stanie sobie wyobrazić, wymyśleć. Nic ponad to, nie jestem w stanie stworzyć. Ciekawe, że każdy inny człowiek jest taką niepowtarzalną konstelacją. Każdy z nas byłby innym pisarzem i napisałby o czymś innym lub o tym samym, ale inaczej, z innego punktu widzenia.

„Nic dwa razy się nie zdarza”. To prawda. Nie tak samo. Nigdy.

27.02.2015

Jak miałam piętnaście lat, nawet dwadzieścia – czułam, że świat stoi przede mną otworem. Teraz czuję, że te drzwi są tylko lekko uchylone. Przykre, że tak czuję. A mam zaledwie trzydzieści dwa lata i niecały miesiąc…

28.02.2015.

Nanoszę poprawki, właściwie jest to drobna kosmetyka mojej bajki, bądź jak kto woli- książki dla dzieci.

Właściwie co decyduje o tym, że niektóre książki dla dzieci nazywamy bajkami, a inne książkami?

Czyż kryterium oceny nie stanowią bohaterowie? Jeśli bohaterami są dzieci, to jest to książka, a jeżeli głównymi postaciami są stworki, zwierzątka, nierzeczywiste istoty, to jest to bajka?

A może bajkami są tylko te książki, które zaczynają się od słów: dawno, dawno temu…

Chyba, że grupa wiekowa czytelników o tym decyduje. Jeśli dotyczy to wieku cztery plus, to będzie nosiło nazwę: bajka, a jeśli np. osiem z plusem – książka?

A teraz z innej beczki. Kogo dzisiaj stać na dekadencję? Hulanki, swawole? Kiedy każdy jest zagoniony, pogrążony w kredytach i znerwicowany wiązaniem końca z końcem. Przy obecnym tempie życia, nie można się zatrzymywać. Chyba sto lat temu ludzie mogli bardziej cieszyć się życiem i rozwodzić się nad jego urokami i bolączkami. Teraz wszyscy zapierdalają w jednym kieracie.

Do tego, boli mnie kręgosłup z prawej strony. To od tego karmienia piersią na siedząco i garbienia się oraz siedzenia przed kompem po nocach. Jeden spacer z wózkiem w ciągu dnia to za mało. Brakuje mi tańca. Moje mięśnie są spięte, nie jestem rozciągnięta.

Ho, ho i mamy koniec lutego. Dwa miesiące dwa tysiące piętnastego roku za nami. Znów przeleciało jak jeden dzień.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Jeśli Ci się podobało, możesz mi postawić wirtualną kawę!

Dziękuję.