Laura Bellini

O Sylvii Plath

Laura Bellini

O Sylvii Plath

 

Nawet z piecyka

powiało

elegancją

i poezją

Dziecięca radość

Laura Bellini

Dziecięca radość

 

Dziecięcą radość

Dziecięcą ufność

Dziecięcą brutalność

Dziecięcą fantazję

 

Odnajdę w sobie

 

Oczami dziecka

Laura Bellini

Oczami dziecka

 

Odnaleźć w sobie

spojrzenie dziecka

znów

poczuć ciekawość

niezachwianą pewność że

na ziemi panuje

mama i tata

ład i sens

istnienie to nie zagadka

a życe

jest po to by

żyć je

Kruche to życie...

Laura Bellini

Kruche to życie…

 

Kruche to życie

nie trwalsze od porcelany

jak ciasteczko

podane do kawy

znika

między zębami

"Trud życia..."

Laura Bellini

Trud życia…

 

Trud życia

tak piękny

krótki

polega na prawdzie

że kiedyś się kończy

(i) zachwycie

ulotności

chwilą nawet

nie można się

nacieszyć

"Dzień i noc..."

Laura Bellini

Dzień i noc…

 

Dzień i noc

słońce i księżyc

kwiaty i zieleń

przepełnienie

 

dobro i zło

miesza się

W samotności...

Laura Bellini

W samotności

 

W samotności

boli bardziej

cieszy mniej

pisze lepiej

UPAŁ

Laura Bellini

 

UPAŁ

Mucha za szybą

brzęcząca

męcząca

gorąco i parno

ukrop

 

mózg poci się

z żalu

za tamtą myślą

 

Bezradność

Po ciszy przychodzę do Was z refleksjami, które długo chodzą mi po głowie. Mam też stosowne cytaty, a właściwie zacytuję fragment wywiadu Juliusza Kurkiewicza z Julianem Barnes’em z magazynu Książki nr.27 (grudzień 2017) oraz strawestuję fragment artykułu z Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej z 3-4 marca 2018 Natalii Szostak, pt.:”Poezja lajkami liczona”.

Julian Barnes:

“(…) Kiedyś wydawcy byli mniej bezwzględni, wierzyli, że mają misję do spełnienia- odkryć czyjś talent i powoli budować pozycję autora, licząc na to, że któraś książka będzie przełomowa, a autor wystrzeli. Dziś wydają tylko te debiuty, które mogą się okazać bestsellerami. Dają milion dolarów zaliczki i pakują wielkie pieniądze w promocję. Jeśli się nie uda, porzucają autora. Tak samo, jeśli nie wypali jego kolejna powieść.

Jeden z brytyjskich wydawców powiedział mi niedawno, że nie wydaje debiutu, dopóki autor nie zgromadzi 30 tys.czytelników obserwujących jego profil na Facebooku. To okropne. Jeśli reklama zostaje przerzucona na barki autora, to jak ma znaleźć czas  i spokój, żeby pisać?”

To zaiste okropne, ile pereł przez to nigdy nie wypłynie?

Trzeba być harpią, marketingowcem. W większości pisarze nieodkryci pracują zawodowo, do tego mają rodziny- egzystują. Wyrywają godziny na pisanie, a przydałoby się znaleźć czas na czytanie również, które jest najlepszym warsztatem dla autora i naturalną potrzebą.

Wychodzi na to, że trzeba zacząć od końca, napisać jedną rzecz, a potem trąbić o tym w internecie, siedzieć na forach, odwiedzać strony, pisać komentarze, błyszczeć, żebrać o recenzje, wzmianki, szukać obserwatorów, etc. Skąd mieć na to siły, energię? Gdzie tu chwila do namysłu dla autora?A do tego to podcinanie skrzydeł, brak odpowiedzi od wydawców. Nawet nie poinformują człowieka, czy przeczytali tekst.

Liczy się tylko zysk, pisarze piszą pod target.

Z podobnym ostracyzmem ze strony wydawców spotkała się Anna Ciarkowska. Wydawnictwo Otwarte nie wydało tomiku jej wierszy, jednak gdy zaczęła  publikować w internecie i zdobyła 16 tys. obserwatorów na instagramie  oraz 60 tys. fanów na fejsie- wydawnictwo zmieniło zdanie, stwierdziło, że to się opłaca.

Wydawnictwa obserwują trendy na świecie, a sukces Rupi Kaur, która na tle zdjęć publikowała swoją poezję, obserwuje 2, 3 miliona ludzi, a to rodzi wymierne zyski. Nikt nie ma zastrzeżeń do jakości. Ilość użytkowników, bo trudno powiedzieć- czytelników, decyduje. Sprzeda się? Są nabywcy? To drukujemy!

Kto dziś jest mentorem?

Gdzie Ci poławiacze pereł?

Są tylko gardła, a raczej gardziele nienasycone, krzyczące KASA, KASA, KASA.

Mało który z recenzentów czyta rzetelne, wnikliwe, wszystkie wydawnictw proszą o skróty, konspekty, pobieżnie oceniają i odrzucają teksty.I ten słynny tekst: nie mieści się w profilu wydawniczym wydawnictwa. Formułka- wydmuszka, gdy już ktoś litościwie zdobędzie się na to, by odpisać.

     A jednak jest światełko w tunelu. Jedna Pani z wydawnictwa WAB napisała do mnie, że przeczytała mojego Frustrata, niestety nie mieści się w profilu wydawniczym(!), ale prosi mnie o przesłanie moich opowiadań. Jest to dla mnie czytelny sygnał, że książka poruszyła jakąś czułą strunę i po prostu nie mogą mnie tak zwyczajnie odwalić, zignorować.

I tu życie płata mi figla, gdyż popsuła mi się drukarka, nadszedł termin planowanego wyjazdu na wakacje i  jak dotąd, nie miałam szansy jeszcze ich wysłać! A trochę mam do drukowania… Fatalistycznie przeczuwam, że zanim je wyślę, Pani z WAB  już o mnie zapomni, przysypana innymi wydrukami! Złośliwość rzeczy martwych…

Inną kwestią, ale bardzo istotną jest też krótka żywotność książki. Dziś trąbi się o planowanych premierach, robi wielkie premiery, goni za nowością. A książki napisane, dobre, któż po roku, dwóch o nich pamięta?(wyjątki, książki nagradzane). Świat goni za nowością, media szukają pożywki, by miały o czym pisać. A temat premiery jest zawsze interesujący i mniej absorbujący dla dziennikarza, niż analiza książki na przykład. Przy premierze i wywiad się przeprowadzi z autorem, w którym to on promuje swoje dzieło i zachęca, nie trzeba się aż tak dużo wysilać, a czasem nawet przeczytać…Tylko blurba.

Żyjemy coraz szybciej, coraz bardziej pobieżnie i płytko.

 

 

Przebudzenie

Kto obserwuje mnie na instagramie, ten wie że Ostatni Frustrat Europy skończony. Wydrukowany powędrował do wydawnictwa. Czekam na odpowiedź. Zobaczymy, jak długo będę czekać. Zastrzegają sobie czas na odpowiedź do sześciu miesięcy.

Jestem bardzo zadowolona z tej powieści. Odleżała swoje i nie straciła w moich oczach. Poprawiłam, co złe dojrzałam i jest realllly goood.

Nowa powieść Gra pozorów ( alternatywny tytuł: Obok nas) ma już kilka stron.

Z początku miał to być nowy zbiór opowiadań, jednak zmieniłam formułę na powieść “składaka”. Jeden szpital będzie łączył ze sobą wiele opowieści. Zapowiada się hardcorowo.

W dalszej perspektywie migocze mi kolejna książka dla dzieci.

A, i powieść historyczną mam pod skórą od lat, może kiedyś dojrzeje jak wyprysk i ujrzy światło dzienne. Nie zapomniałam o niej. I kiedyś – przysięgam – ją napiszę.

Przeze mnie przetacza się burza ambiwalentnych myśli i uczuć. Istny kocioł. Trudny czas.  Otrząsają mnie. Nakazują, by siadać i pisać.

Tak zimno i jesiennie się zrobiło. Nagle.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Laura Bellini
Zapraszam do lektury!

Postaw mi kawę na buycoffee.to